“Co ludzie powiedzą” - to główny powód, dla którego nie robimy pewnych rzeczy, m.in. nie oddajemy bliskiego do domu opieki, bo przecież zostaniemy potępieni przez jakże ważne grono sąsiedzkie. Jak sobie poradzić z ich gadaniem? Sprawa jest prosta – nie słuchać! Nikt, kto w bliskiej rodzinie nie miał chorego na Alzheimera nie ma się tu prawa wypowiadać. Opieka nad takim chorym jest koszmarem i naprawdę podziwiam osoby, które wytrwały w tym by opiekować się chorym na tę chorobę do końca. Opiece nad nim trzeba się oddać całkowicie, poświęcić każdą chwilę dnia i każdą cząstkę siebie. Pogodzić się z utratą tego co do tej pory było codziennością. Zapomnieć o życiu towarzyskim, bo znajomi szybko się ulatniają, zrezygnować z pracy, a często nawet ze swojej rodziny, która po prostu też nie wytrzymuje tego psychicznego napięcia. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że “kiedy w rodzinie jest jedna osoba chora na Alzheimera to choruje cała rodzina”. Nawet wcześniej nie przypuszczałam ile w tym jest prawdy. Chory jest chory, choroba wyniszcza jego mózg, organizm. Na początku wyobrażam sobie, że jest mu o tyle ciężko, że jest świadomy tego, że zapomina, że coś z nim nie tak, że wszyscy się na niego za coś denerwują. Ale stopniowo jego zdolności poznawcze zanikają i po jakimś czasie po prostu nie kojarzy tego faktu, że zapomina. Już żyje w innym, swoim świecie. Wie tylko, że czasem, z niewiadomej przyczyny, wszyscy się na niego denerwują. Może dla chorego to lepiej, bo chociaż nie ma świadomości tego co się z nim dzieje, ale otaczający bliscy to widzą. No i jednak obcują z tym chorym, zdani są na odpowiadanie na tysiące jednakowych pytań, na te same reakcje. Irytacja narasta, każdy dzień to coraz większa katorga, coraz mniej siły i cierpliwości. Napięcie staje się nie do zniesienia. Pamiętam dzień, był to jakiś uroczysty obiad, spotkaliśmy się w gronie rodzinnym, w tym również chora babcia. Zasiedliśmy do stołu, a w powietrzu aż wyczuwalne było napięcie. Każdy podświadomie już się denerwował. Bo każdy wiedział, że zaraz padnie znowu to pytanie. “Gdzie są moje buty?” i “Kiedy pójdziemy do domu?”. Nie muszę mówić, że oczywiście pytania padły, nie raz, nie drugi, i że niestety nie udało sie nie wybuchnąć. To jest po prostu awykonalne. Cała rodzina jest wiecznie poddenerwowana i skora do wybuchu w każdej chwili. To nie jest zdrowe. Dodam jeszcze, że babcia od lat czterech jest w Domu Opieki dla chorych na Alzheimera. Naprawdę miło mi było oglądać jej twarz od chwili gdy się tam zaaklimatyzowała. Przy nas była wiecznie skwaszona, narzekająca, miała taki zły wyraz twarzy. Pierwsze kilka dni w ośrodku ożywiło ją. Wreszcie na buzi zagościł jej uśmiech, wyglądała miło, żywo i kwitnąco. I dlatego z całą świadomością mówię, że oddanie do Domu Opieki wychodzi na dobre wszystkim. I rodzinie chorego i samemu choremu. A sąsiedzi niech sobie gadają. Ci co mówią najwięcej, jak tylko im się taka sytuacja przytrafi, nawet nie spróbują się poopiekować takim chorym, tylko oddadzą do ośrodka i pewnie nawet nie odwiedzą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domy Opieki dla chorych na Alzheimera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domy Opieki dla chorych na Alzheimera. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 lutego 2011
Oddanie chorego na Alzheimera do Domu Opieki i “co ludzie powiedzą”...
...czyli jak sobie poradzić z gadaniem sąsiadów...
poniedziałek, 21 lutego 2011
Dom Opieki dla chorych na Alzheimera – zalety oddania chorego pod opiekę specjalistów
Wiele osób spyta teraz, jak ja w ogóle mogę mówić o zaletach oddania bliskiego do Domu Opieki? Jak tak można! Ale otóż można. Po pierwsze oddając chorego do dedykowanego chorobie Alzheimera ośrodka zapewniamy mu fachową opiekę osób, które są przeszkolone, które wiedzą jak się zachować, jak reagować, jak postępować z takim chorym. Nikt z osób pierwszy raz stykających się z tą chorobą tego nie wie i np. większość popełnia kardynalny błąd denerwując się na chorego, który przecież nie jest niczemu winny, bo winowajcą jest tu postępująca choroba. Po drugie – oddająć chorego do ośrodka dbamy o stan własnych nerwów. Można to uznać za egoistyczne podejście, ale niestety przy chorym na Alzheimera trzeba nerwy trzymać na postronku, a im dalej tym gorzej. Po trzecie, również nieco egoistyczne – ratujemy relacje w naszej rodzinie. Przebywanie z chorym na Alzheimera powoduje utratę panowania nad sobą (przez nerwy), a więc także emocjonalne wyżywanie się na najbliższych – gdzieś przecież tę frustrację trzeba wyrzucić. Powoduje to spięcia, kłótnie i niesnaski wśród związanej z chorym bliskiej rodziny. I wreszcie po czwarte, tym razem zupełnie nie egoistyczne – choremu na prawdę jest lepiej w takim ośrodku. Czemu? Dlatego, że tam się nikt na niego nie denerwuje, nie jest odpychany, ma z kim pogadać (choćby innych pacjentów), ma zajęcie i w obecności innych też chorych czuje się pomocny i potrzebny. Co w tym jest więc złego?
niedziela, 20 lutego 2011
Dom Opieki dla chorych na Alzheimera – jak to wygląda od środka
Zadaniem Domu Opieki dla chorych na Alzheimera jest całodobowa opieka nad tymi chorymi. Zasadniczo przez całą dobę dyżurują tam pielęgniarki lub przeszkolone opiekunki gotowe w każdej chwili pomóc. Zarówno w ciągu dnia, jak i nocy dbają o to, by pacjenci dobrze się czuli, mieli zajęcie, rozmawiają z nimi, podają im jedzenie, a kiedy trzeba również karmią. Pomagają im się umyć, ubrać, zakładają pampersy i pilnują, by chory się ich nie pozbył. Pacjenci mają zapewnioną opiekę lekarza. Każdy przyjmowany do Ośrodka przedstawia historię chorób oraz listę przyjmowanych lekarstw. Pacjentom, którzy tego wymagają, robione są konieczne badania, podawane są leki. W zależności od ustaleń lekarstwa i pieluchy dostarczane są przez rodzinę chorego lub wykupywane przez sam ośrodek, z tym że przeważnie to bliscy pokrywają te koszty. Oczywiście raz w miesiącu należy uiścić opłatę za pobyt chorego w Domu Opieki.
Dom Opieki dla chorych na Alzheimera – jak wybrać odpowiedni
Ośrodków Opieki jest wiele. Najlepiej jednak wybrać taki dedykowany dla chorych na Alzheimera. Wówczas personel w takim domu jest przeszkolony i przyzwyczajony do tego typu choroby, wie jak postępować z chorymi, na co uważać i czego się spodziewać. Gorzej jeśli nie ma takiego domu w pobliżu – wówczas najlepiej albo zdecydować się na bardziej oddalony dom ale dedykowany chorobom Alzheimera, albo umieścić bliskiego w jednym z okolicznym. Przy wyborze domu dobrze też pokierować się rekomendacjami znajomych czy znajomych znajomych. Im więcej opinii o danym domu mamy tym lepiej. Głośne były przecież historie pacjentów domów opieki, którzy byli przez personel bici. Najlepiej więc upewnić się, iż wybrany przez nas ośrodek taki nie jest i będzie się dobrze opiekował naszym bliskim. Jeśli nie mamy nikogo, kto mógłby nam polecić dom opieki musimy zauwać własnym przeczuciom – odwiedzić wybrane domy, obejrzeć je od środka, przyjrzeć się pacjentom i opiekunkom (jak sobie radzą), porozmawiać i z opiekunkami i dyrektorem, poznać zasady funkcjonowania takiego domu, np. czy można bez problemu odwiedzać chorego, jak to jest z wyżywieniem, itp. Po umieszczeniu chorego w danym Domu Opieki dobrze jest przez jakiś czas poobserwować czy wszystko jest w porządku, czy bliski dobrze się tam czuje, czy się zaaklimatyzował, czy nie narzeka. Oczywiście dobrze jest także odwiedzać go w najbliższych latach, pomimo tego, że najprawdopodobniej całkowicie zapomni jak się nazywacie. Ale co najważniejsze – zawsze będzie miał tę świadomość, że jesteście mu bliscy.
sobota, 19 lutego 2011
Kiedy oddać chorego na Alzheimera do Domu Opieki?
Kiedy? To jest największy problem. W ogóle sama decyzja oddania kogoś z bliskiej rodziny do Domu Opieki jest niezmiernie trudna, co dopiero mówić o momencie, kiedy najlepiej to zrobić. Osoba chora na Alzheimera z dnia na dzień coraz bardziej zapomina, nie rozpoznaje osób, ale.. Kiedy myślimy, że już nie “kuma” nagle wyskakuje z czymś błyskotliwym i już brak nam tej pewności, czy oby to na pewno dobry moment. Moim zdaniem jednak nie należy czekać zbyt długo, a już na pewno nie na moment, kiedy ta osoba totalnie wszystkich zapomni. Bo możemy się nie doczekać. I proszę nie zrozumieć mnie źle, nie napisałam tego w ten sposób, bo uważam, że należy jak najszybciej się pozbyć chorego z domu. Nie, tak nie uważam. Po prostu, jeśli już podejmiemy decyzję, że w końcu i tak trzeba będzie bliskiego oddać do Domu Opieki to nie warto tego przeciągać za długo, na pewno nie aż tak, by potem do końca życia mieć żal do tego chorego, że zniszczył wam życie (choć to nie on winny, a choroba). Wracając do głównego tematu – kiedy? Kiedy już nie mamy siły, kiedy już nie potrafimy się zająć, kiedy choroba bliskiego zaczyna niszczyć nasze życie i nasze zdrowie.
piątek, 18 lutego 2011
Czy oddawać chorych do Domów Opieki?
Opini na ten temat jest bardzo wiele, ale najlepiej niech wypowiedzą się osoby związane bezpośrednio z tematem. Innych osób pytać nie warto, bo oni nie wiedzą co to za choroba i przekazują opinie oparte na tym, co jest przekazywane w ich środowisku. A jako, że zazwyczaj domy opieki kojarzone są źle to będą oni twierdzić, że “no co ty, jak to do ośrodka? tak nie można!”.
Ogólnie mówiąc mamy trzy możliwości. Można sprowadzić chorego do własnego domu, ale to po jakimś czasie jest bardzo uciążliwe. W którymś momencie będzie nie do zniesienia. Jeśli mamy warunki to możemy wynająć opiekunkę do chorego oraz dodatkowo zajmować się chorym samemu. Ale nie przez cały czas. Trzecie wyjście to Dom Opieki. Polecam osobom, które już nie dają rady, nie wytrzymują psychicznie i nerwowo, którym przez tą chorobę rujnuje się całe dotychczasowe życie. Nie mam tu na myśli pójścia na łatwiznę, ale z doświadczenia wiem, że oddanie chorego pod opiekę specjalistów nie jest czymś potwornym (jak się niektórym wydaje), a nawet ma pewne zalety. O tym w następnym poście.
Subskrybuj:
Posty (Atom)